Nie wiem czy to szczęście, czy chichot losu, ale trzy miesiące temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nadal jestem w szoku i nie mogę uwierzyć, że moje marzenie się spełniło. Szczerze, nie interesuje mnie nawet, kto jest ojcem dziecka – czy to mój mąż, czy kolega… Moje życie zmieniło się kompletnie. Zaczęliśmy oboje Dowiedziałam się w 8 tyg ale ciąża przestała sie rozwijać okolo 6+5. Oddaliśmy zarodek do badań ale nie udało się ich przeprowadzić, prawdopodobnie poroniłam do szpitalnej toalety i to co szpital zabezpieczył nie było wystarczające ale zrobiłam mnóstwo badań po poronieniu i w zasadzie u mnie mogła zawinic tarczyca, gęsta krew (mam mutacje i jestem nosicielką trombofilii) i Ponad 3 tygodnie temu dowiedziałam się o ciąży, z testu, a właściwie z pięciu, bo nie mogłam uwierzyć w te 2 kreski na każdym z nich. Z wyliczeń wyszło, że byłam wtedy w 6 tygodniu. Płacz, ból, niedowierzanie. Moja sytuacja była na tyle przygnębiająca, że 3-4 lata temu jeden z lekarzy uznał mnie za niepłodną. Witajcie! Kilka dni temu dowiedziałam się że jestem w ciąży (zrobiłam 4 testy ciążowe - w różnych odstępach czasu - wszystkie dały wynik pozytywny). Razem z moim parnterem nie Ktoś powie, że jestem okropną kobietą. Kogoś rozbawi. Ktoś będzie mógł to docenić jako ważną lekcję życia. Mam na imię Kasia. Niedawno dowiedziałam się, że spodziewam się dziecka.W innej sytuacji moje stanowisko nie wywołałoby tylu kontrowersji, ale mam 56 lat. Przyszłam z początkowym etapem ciąży gdzie zamiast coś się od doktor dowiedzieć to mi zrobiła wykład że jestem gruba. Pani doktor szybko mnie zbadała i po paru minutach mnie wygania już do położnej. Byłam ostatnia pacjentka tego dnia ale poczułam się jakbym jej przeszkodziła w szybkim wyjściu z pracy gdzie to była godz 11 rano. Mam 38 lat. Jestem mamą dwóch nastolatków (Jaś ma 14 lat, Wiktor – 12) i 3-latka (Wojtuś właśnie poszedł do przedszkola). Kiedy planowałam, że po ostatnim urlopie wychowawczym wrócę do pracy, by jakoś podreperować domowy budżet… dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Zamiast się cieszyć, nie mogę przestać się martwić. wlasnie dowiedziałam się że jestem w ciąży dostałam L4. po okresie 30.09 mialam dostac umowe na czas nieokreslony. co z moja umowa czytam o tym ze zostanie przedluzona do czasu porodu ale czy na pewno bo 30.09 juz bede miala 33 miesiac umowy. czy bedzie mi wyplacomy jakis zasilek macierzynski. po urodzeniu. czy l4 bedzie wyplacana do Ma 33 lata i dwójkę dzieci. Przeżyła jednak szok, gdy zaledwie 14-letnia Hollie oznajmiła jej, że jest w ciąży. Kerrie Coles udała się z córką do ginekologa, a po wizycie wsparła dziecko w trudnej sytuacji. - Sama dowiedziałam się o swojej ciąży w wieku 16 lat - mówi Kerrie. Dzień po tym, gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, mama poinformowała nas z bratem, że postanowiła wrócić do domu. Bilety już były kupione, więc niedługo miała przyjechać. Kupiła dla nas również prezenty oraz słodkości, miała mnóstwo opowieści o życiu w innym kraju. 3lQR. Zdecydowałaś się na zmianę pracy, złożyłaś wypowiedzenie, ale w czasie trwania wypowiedzenia (a nawet po jego zakończonym biegu) okazało się, że jesteś w ciąży? Nie martw się – możesz wrócić do starej pracy. Kodeks Pracy szczególnie chroni kobiety w ciąży – nawet wtedy, kiedy nie wiedzą one jeszcze o tym, że są w ciąży. Oznacza to, że jeśli złożysz wypowiedzenie umowy o pracę i okaże się, że w chwili składania wypowiedzenia byłaś w ciąży, to możesz cofnąć wypowiedzenie motywując to działaniem pod wpływem błędu. Chodzi tu przede wszystkim o to, że gdybyś wiedziała, że jesteś w ciąży, to nie złożyłabyś wypowiedzenia. Pracodawca takie cofnięcie wypowiedzenia musi uznać i przywrócić pracownicę do pracy o ile pracownica złoży wniosek w ciągu 7 dni od momentu uzyskania informacji o byciu w ciąży (termin 7 dni nie jest sztywny. Wynika z art. 264 § 1 KP który mówi o tym, że na złożenie wniosku o cofnięcie wypowiedzenia do sądu pracy, pracownik ma 7 dni. Zbyt duże opóźnienie w złożeniu wniosku może uniemożliwić pracownicy przywrócenie do pracy, dlatego lepiej ten termin zachować – wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 kwietnia 2012 r., sygn. II PK 209/11) Czy przywrócenie do pracy zawsze zadziała? Tak, choć należy pamiętać o tym, że jeśli umowa o pracę, którą mieliśmy skończyłaby się przed upływem 3 miesiąca ciąży, to pracodawca nie musi jej przedłużać. (Przykładowo – 1 kwietnia podpisałaś umowę o prace na okres próbny trzech miesięcy – do 30 czerwca. 15 maja składasz wypowiedzenie bo praca ci nie odpowiada, ale 20 maja dowiadujesz się, że jesteś w trzecim tygodniu ciąży. W tej sytuacji przywrócenie do pracy nadal będzie obowiązywać ale i tak pracodawca umowy nie musi przedłużyć ponad umowę obowiązującą do 30 czerwca, bo w chwili rozwiązania umowy, będziesz przed ukończeniem 3 miesiąca ciąży). Jak cofnąć wypowiedzenie ze względu na ciążę? Składając wniosek o cofnięcie złożonego wypowiedzenia na skutek działania pod wpływem błędu (art. 84 K. c.). Jeśli pracodawca odmówi przywrócenia do pracy, pozostaje skierowanie sprawy do sądu pracy. Tagi: Przeczytaj jej szokującą relację. To nie tak miało wyglądać. Fot. Thinkstock Jest godzina 21. Za mną podobno najszczęśliwszy i najbardziej rodzinny dzień w roku. Muszę powiedzieć, że zawsze tak to wyglądało. Udawało nam się unikać głupich sprzeczek i każdą kolejną Wigilię wspominam bardzo pozytywnie. Dużo dobrego jedzenia i dobrych emocji. Może trochę na pokaz, ale czasami warto poudawać lepszych, niż się jest w rzeczywistości. 24 grudnia 2016 roku na pewno będę wspominała inaczej. Boję się, że raz na zawsze runęła magia świąt i już nigdy nie będzie tak, jak dawniej. Zdaję sobie sprawę, że sama to sprowokowałam, ale skąd miałam wiedzieć? Spodziewałam się zupełnie innej reakcji. To miała być dobra nowina. Wyobrażałam sobie, że mama popłacze się ze wzruszenia, każdy będzie miał dla mnie jakieś dobre słowo, a na koniec wzniosą toast za mnie i dziecko. Kilka godzin temu ogłosiłam, że jestem w ciąży. Sama dowiedziałam się o tym 3 tygodnie temu. Zobacz również: „Jak zajdzie w ciążę, to się roztyje” - czyli dlaczego facet nie chce mieć z Tobą dziecka? fot. Thinkstock Tak jak wspominałam, wyobrażałam sobie, że wszyscy się ucieszą. Nawet jeśli w głębi duszy będą mieli jakieś „ale”, to przy wigilijnym stole tego nie zdradzą. Przecież potrafią się uśmiechać na zamówienie. Zawsze w święta unikaliśmy trudnych tematów, a jak się jakiś pojawił - nie było awantur, krzyków i płaczu. Pretensje mogły się pojawić, ale dopiero w kolejnych dniach. Każdy chociaż przez chwilę potrafił zachować pozory, że wszystko jest wspaniale. Między innymi dlatego zdecydowałam się powiedzieć o ciąży w tym terminie. Może podświadomie trochę się bałam reakcji, ale na pewno nie oczekiwałam czegoś takiego. Nie 24 grudnia. Jednak rodzinie udało się mnie zaskoczyć. Cała ta scena nie wyglądała jak w świątecznych filmach. Chyba, że myślimy o jakimś ciężkim dramacie psychologicznym… Nikt się nie uśmiechnął, nikt mnie nie uścisnął, nie było zapewnień, że będzie dobrze. Najpierw była cisza, a potem jazda bez trzymanki. fot. Thinkstock Przez chwilę miałam wrażenie, że rodzice zejdą na zawał. Mama chwyciła się za serce, tata spuścił głowę, brat wybiegł do kuchni, jego żona siedziała jak sparaliżowana, wujek z ciotką patrzyli na to wszystko w panice. Próbowałam obrócić to wszystko w żart, że jeśli urodzi się chłopiec, to może dam mu na imię Adam, a jak dziewczynka - Ewa. Wiecie, 24 grudnia są ich imieniny. A tak w ogóle to mogę jeść bezkarnie, bo jak dostanę wzdęć, to będzie można pomylić z ciążą. Język mi się plątał, reszta milczała. Musieli przemyśleć, co powiedzieć. Potem mówili już głównie rodzice, a reszta im przytakiwała. „Jak wy to sobie wyobrażacie?”. Usłyszałam, że to nieprzemyślana decyzja. A nawet nie decyzja, bo na pewno wpadka. Jak tak można bez ślubu? I najgorsze - przecież mój „konkubent” już ma dziecko z inną. To akurat prawda. Związałam się z rozwodnikiem, chociaż wszyscy byli przeciw. Przez 2 lata jakoś się przyzwyczaili i myślę, że się do niego przekonali. Ale nie jako do ojca dziecka ich jedynej córki. Zobacz również: EXCLUSIVE: Urodzę dziecko, bo chcę być jak Lewandowska fot. Thinkstock Atmosfera siadła w jednym momencie. Już nie było śpiewania kolęd, radosnego rozpakowywania prezentów, krzątania się po domu. Zamiast tego słyszałam tylko ciężkie oddechy. Od czasu do czasu brzęczenie sztućców. Nie wytrzymałam i wyszłam do innego pokoju. Wyobrażałam sobie, że w tym momencie ktoś do mnie przyjdzie. Może nie rodzice, ale chociaż brat albo ciotka, z którą miałam zawsze bardzo dobry kontakt. Nie przyszedł nikt. Nawet mojemu partnerowi było głupio odejść od stołu i zostawić ich samych. Akurat za to jestem mu wdzięczna, bo bez nas mogliby się zagalopować i powiedzieć coś jeszcze gorszego. On przynajmniej tam siedział, a jego obecność ich stopowała. To ja wróciłam, podziękowałam i powiedziałam, że musimy już iść. Nawet nie podzieliliśmy się opłatkiem. Nikt nie próbował nas zatrzymać. fot. Thinkstock Wyobrażacie sobie, co wtedy czułam? Jakbym straciła rodzinę. W jednej chwili nie mam przy sobie nikogo bliskiego. Przekreślili mnie. Został tylko, jak to powiedzieli, „konkubent”. Mało tego - okropny rozwodnik! Od kilku godzin jesteśmy w domu. Mama jednak nie wybiegła przed drzwi, żeby nas zatrzymać. Do tej pory nikt nie zadzwonił. Nie wydarzył się świąteczny cud. Od dawna byliśmy zaproszeni na obiad do rodziców w pierwszy dzień świąt. Wychodzi na to, że sprawa jest nieaktualna i rodziców już nie mam. W pewnym sensie rozumiem ich szok, bo ledwo zaakceptowali mojego partnera, a tu jeszcze ciąża. Ale błagam… Nie tak się wyraża niezadowolenie. Nie przy wszystkich i nie w Wigilię. Ktoś powie, że sama zawaliłam, bo wybrałam zły termin. Wyobrażacie sobie jakiś lepszy w grudniu? Nie chciałam tego dłużej ukrywać, bo kocham i szanuję moją rodzinę. fot. Thinkstock Zawziętości mojej rodzinie nie można odmówić, więc jak tak dalej pójdzie, to kolejną Wigilię spędzimy we trójkę. Czuję się tragicznie i wiem, że dziś nie zasnę. Sytuacja jeszcze bardziej się skomplikowała, bo po wszystkim mieliśmy pójść do jego rodziców i im przekazać nowinę. Nie byłam już na siłach, więc sprawa się pewnie wyda i będą pretensje, że wiedzą to nie od nas. Przez telefon przecież tego nie powiemy. To by było na tyle, jeśli chodzi o Boże Narodzenie 2016. Moja dobra nowina okazała się dla niektórych złą. Nie zdążyłam nawet wręczyć rodzicom ramek, które przygotowałam. W każdej były dziecięce skarpetki i napis „będziesz babcią! / zostaniesz dziadkiem!”. Nie lubię dramatyzować, ale tym razem czas może nie wyleczyć ran. Nawet jeśli jakimś cudem zaakceptują nową sytuację, to mnie zranili na zawsze. Natalia Zobacz również: Pierwszy miesiąc ciąży – o czym powinnaś wiedzieć? Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia

dowiedziałam się że jestem w ciąży