Duży wybór płyt winylowych z kilku gatunków muzycznych. Muzyka w analogowym klimacie na winylach 12" calowych. Płyty winylowe dostępne od ręki Szafka na płyty winylowe, przydymiony dąb, 71x34x36 cm. vidaXL. 172,99 zł. Stojak CD na płyty audio z muzyką 80 regał pojemnik czarny. Domiko Meble. 289,00 zł. Promocja. Stojak podwójny 120 CD na płyty audio CD z muzyką regał pojemnik dąb artisan. Domiko Meble. inna (podana w opisie płyty) Nośnik. Winyl. 135, 00 zł. zapłać później z. sprawdź. 141,99 zł z dostawą. Produkt: Winyl GUNS N' ROSES USE YOUR ILLUSION I. Kielce. Muzyka klasyczna - płyty winylowe - Najwięcej ofert w jednym miejscu. Radość zakupów i 100% bezpieczeństwa dla każdej transakcji. Kup Teraz! vidaXL Komoda biała na wysoki połysk, 71 x 35 x 80 cm, płyta wiórowa. vidaXL. 496,99 zł. 504,99 zł - najniższa cena. 504,99 zł - cena regularna. Promocja. vidaXL Szafka na winyle, biała, 71x34x36 cm, materiał drewnopochodny. Podstawka pod monitor, kolor dąb sonoma, 42x24x13 cm. vidaXL. 74,99 zł. Do koszyka. Szafka na płyty winylowe, wysoki połysk, szara, 71x34x36 cm - vidaXL, w empik.com: . Przeczytaj recenzję Szafka na płyty winylowe, wysoki połysk, szara, 71x34x36 cm. Zamów towar z dostawą do domu! Piosenki niosące nadzieję. Drugie życie płyt winylowych. Pokaż więcej. Małomiasteczkowy (winyl w kolorze białym) - Podsiadło Dawid, w empik.com: 143,56 zł. Przeczytaj recenzję Małomiasteczkowy (winyl w kolorze białym). Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze! Panele winylowe wodoodporne i niescieralne . 90 zł do negocjacji. Nowe. Jaworze - 16 października 2023. Wyróżnione. Płyty winylowe PINK FLOYD, VINYLMUSIC Gdynia ul. Bema 12 (centrum). 79 zł. Nowe. Zazwyczaj to muzyczne trofeum ma formę oprawionego krążka winylowego znanego z epoki analogowej dystrybucji nagrań, ale w kolorze odpowiednim do uzyskanego statusu dla danego wydawnictwa. Albowiem oprócz Złotych Płyt, takimi branżowymi nagrodami mogą być także Płyty Platynowe - wraz z ich kolejnymi stopniami [aż do tak zwanej Winyl. 147, 00 zł. zapłać później z. sprawdź. 155,99 zł z dostawą. Produkt: Winyl Changing All the Time Smokie. kup do 13:00 - dostawa jutro. dodaj do koszyka. SfneE. Płyty winylowe to nie tylko znakomity nośnik muzyki, ale także łakomy kąsek dla kolekcjonerów i... inwestorów. Za szczególnie rzadkie egzemplarze są oni skłonni zapłacić imponujące kwoty. Czasami nie zdajemy sobie sprawy, o jakich pieniądzach tutaj się, że rzecz warta jest tyle, ile ktoś skłonny jest za nią zapłacić. Prawdę tę doskonale oddaje analiza zestawień najdroższych winyli. Ceny sugerowane bądź ustalane przez osoby mające nadzieję płytę sprzedać są zwykle znacznie wyższe od tych, za które płyty zostały rzeczywiście sprzedane. Te ostatnie wciąż robią jednak wrażenie. W przypadku płyt winylowych na popyt wpływać mogą popularność wykonawcy, doniosłe wydarzenia (np. śmierć artysty), liczba wydanych/zachowanych egzemplarzy czy stan dla was ranking dziesięciu najdroższych płyt gramofonowych. Jest on kompilacją licznych rankingów publikowanych regularnie przez branżowe pisma i portale i uwzględnia zarówno kwoty, za jakie płyty rzeczywiście sprzedano, jak i szacunkowe ceny pewnych rzadkich The Hornets - „I Can't Believe” (US, States 127, 78-rpm, 1953)Choć sama grupa The Hornets nie przetrwała na rynku zbyt długo, udało jej zaistnieć w zbiorowej wyobraźni dzięki wokaliście Johnny'emu Moore'owi, który niedługo po rozpadzie grupy nawiązał współpracę z o wiele bardziej utytułowanymi The Drifters, oraz singlowi „I Can't Believe”, który na przestrzeni lat stał się jednym z najbardziej poszukiwanych nagrań R&B wczesnych lat oryginalne wydanie z 1953 żądać można nawet do 25 tys. The Five Sharps – „Stormy Weather” (US, Jubilee 5104, 78-rpm, 1953)The Five Sharps byli grupą R&B, która w trakcie krótkiej, bo trwającej ledwie kilka miesięcy kariery, nie dorobiła się pełnowymiarowego albumu. Nagrała za to singiel „Stormy Weather”, który zawierał piosenkę tytułową, cover klasyka z lat 30-tych, oraz autorską „Sleepy Cowboy”. Wydawnictwo nie osiągnęło sukcesu komercyjnego. Wytwórnia Jubilee Records szybko straciła zainteresowanie współpracą. Niewiele kopii singla przetrwało. Master spłonął w pożarze. Dziś nieliczne egzemplarze w wersji 78-rpm wyceniane są na 5-10 tys. dolarów, jeden z właścieieli zaoferował jednak swój egzemplarz za 25 tys. dolarów. „Stormy Weather” w wykonaniu The Five Sharps uchodzi teraz za klasyk popularnego zwłaszcza w latach pięćdziesiątych stylu doo-woop, charakteryzującego się komicznymi choreografiami i specyficzną wokalizą, naśladującą dźwięki instrumentów lub pozbawioną słownego Elvis Presley - „Stay away, Joe” (US, RCA Victor UNRM-9408, 1967)Jeszcze końcem lat 90-tych ani kolekcjonerzy płyt, ani nawet najbardziej zagorzali fani Elvisa Presleya nie zdawali sobie sprawy z istnienia singla towarzyszącego komediowemu westernowi „Stay Away, Joe” z królem rock 'n' rolla w roli głównej. Co najmniej jeden egzemplarz tego krążka bez wątpliwości jednak istnieje – odnaleziono go w prywatnej kolekcji Presleya. Jest wyceniany na 25 tys. The Beatles - „Please Please Me” (Parlophone, stereo version, black and gold label)Kopie debiutanckiego, nagranego w niecałe 10 godzin albumu The Beatles „Please Please Me” regularnie osiągają zawrotne sumy. W 2009 roku Record Collector odnotował sprzedaż za 22322 dolary. W marcu tego roku kolejny egzemplarz sprzedano w Anglii na aukcji z okazji 50-lecia jego wydania za kwotę 7552 funtów (ok. 11,5 tys. dolarów).6. Bob Dylan - „The Freewheelin' Bob Dylan” (CBS, US Album, stereo 1963)Drugi album Boba Dylana był dla fanów tego giganta amerykańskiej sceny muzycznej pierwszą tak obszerną próbką jego własnych umiejętności songwriterskich. Wydanie z 1963 zawierało cztery piosenki, które nie pojawiły się już na kolejnych. właśnie dlatego jego kopie wyceniane są na 35 tys. Jean-Michel Jarre – Music for Supermarkets (Disques Dreyfus, France, FDM 18113)Czasami zdarza się tak, że album staje się poszukiwaną przez wszystkich bezcenną perełką dziełem kompletnego przypadku. Tym razem o przypadku nie mogło być jednak mowy. Klasyk muzyki elektronicznej Jean-Michel Jarre zdecydował się bowiem stworzyć tylko jedną kopię albumu z muzyką do wystawy zorganizowanej przez swoich przyjaciół, której tematem przewodnim były supermarkety. Album zatytułowany po prostu „Music for Supermarkets” (fr. „Musique pour Supermarché”) sprzedano w 1983 w Paryżu za 36 tys. franków, co przy uwzględnieniu inflacji daje kwotę ok. 30 tys. Frank Wilson – „Do I Love You (Indeed I do)” (SOUL, US 7'', 45-rpm, 1966)Znany bardziej jako producent niż wykonawca Frank Wilson jest autorem jednego z najdroższych nagrań w historii. Swego czasu zdecydował się zniszczyć 250 kopii nagranego przez siebie singla „Do I Love You (Indeed I do)”. Jakimś cudem przetrwały jednak co najmniej dwa egzemplarze, z których jeden sprzedano w maju 2009 za ok. 37 tys. dolarów. Northern Soul cieszy się dużą popularnością wśród kolekcjonerów. To przede wszystkim dzieła stosunkowo mało znanych amerykańskich soulowych wykonawców. Nie brakuje więc rzadkich nagrań o bardzo dużej wartości The Beatles - „Yesterday and Today” (Capitol, US Album, „butcher” sleeve, 1966)W 1966 przez krótki okres w sprzedaży pojawiła się wersja albumu The Beatles „Yesterday and Today” z dość oryginalną okładką, przedstawiającą członków grupy w strojach rzeźników z „rekwizytami”, takimi jak kawałki mięsa czy nagie lalki. Swego czasu wywołała spory skandal i została nawet zakazana w Stanach Zjednoczonych. Dziś kopie tamtego wydania sprzedawane są za bardzo pokaźne sumy. Najdroższe, w niemal idealnym stanie (mint), za, bagatela, 50 tys. dolarów!2. The Beatles - „Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band” (Parlophone, high gloss cover nad gatefold, 1967)Podpisany przez wszystkich czterech członków The Beatles 12- calowy egzemplarz jednego z najsłynniejszych albumów grupy został w tym roku sprzedany w domu aukcyjnym Heritage Auctions za 290,5 tys. dolarów! Nigdy wcześniej nikt nie zapłacił za płytę takich pieniędzy!1. John Lennon & Yoko Ono – „Double Fantasy” (Geffen US Album, 1980)W 1980 John Lennon wydał wraz z Yoko Ono swoją ostatnią płytę - „Double Fantasy”. Słynny członek „The Beatles” został zastrzelony przez Marka Davida Chapmana 8 grudnia tamtego roku. Na kilka godzin przed śmiercią Lennon zdążył złożyć autograf na egzemplarzu swojego najnowszego albumu należącym…właśnie do Chapmana. Album był ważnym dowodem rzeczowym w procesie zabójcy słynnego muzyka. Zachowało się nawet zdjęcie, na którym słynny muzyk podpisuje egzemplarz w obecności swojego przyszłego mordercy. Prócz podpisu Lennona znajdują się na nim utrwalone odciski palców sprawcy zbrodni. Te niezwykłe okoliczności pozwolił wywindować cenę egzemplarza, która szacowana jest na 525-850 tys. dolarów!Ranking zawiera tylko płyty winylowe wydawane z myślą o regularnych odbiorcach. Nie uwzględnia więc popularnych w latach 30-50 płyt z szelaku czy ebonitu. Nie uwzględnia także płyt wzorcowych (tzw. masterów), wykorzystywanych jako wzór do masowego tłoczenia kopii. Publikowane niemal bez przerwy rankingi najdroższych winyli mocno się od siebie różnią. Rekordy są też ostatnio niemal nieustannie bite, co na pewno nie jest bez związku z trwającym od kilku lat renesansem popularności płyt gramofonowych. Pozostaje nam tylko wierzyć, że ten pozytywny trend utrzyma się, a Wam życzyć, aby któraś z tych najdroższych płyt trafiła kiedyś w Wasze ręce. Data publikacji Spośród tysięcy polskich płyt, które przez dekady ujrzały światło dnia, wielu kolekcjonerów ma w głowie tę jedną, którą najbardziej chcieliby postawić na swojej półce. A gdy już ją znajdą, jej miejsce zajmuje inna. O jakich płytach myślą teraz? Właśnie o to zapytaliśmy naszych czytelników na jeśli weźmiemy pod uwagę tylko polski rynek, na przestrzeni dekad płyt wydano tyle, że nawet najbardziej obrotny kolekcjoner płyt winylowych nie byłby w stanie zebrać wszystkich (pomijając kwestię, gdzie miałby je trzymać). Może jednak spróbować zebrać wszystkie płyty, które z różnych powodów są dla niego ważne. Kilka tygodni temu zadaliśmy śledzącym nasz fanpage na Facebooku „Płyty winylowe, które prawdopodobnie zaczarują twoją kolekcję” pytanie, jaką polską płytę najbardziej chcieliby dołączyć do swojej kolekcji. Na podstawie odpowiedzi zobowiązaliśmy się do napisania artykułu o wymienionych przez nich winylowych rarytasach. Mimo że odpowiedzi zebrało się naprawdę sporo, postanowiliśmy nagrodzić choćby zdaniem każdego, który podzielił się z nami tak ważną częścią swojej pasji. Za pomoc w zebraniu tej listy dziękujemy, a tym, którzy o temacie dowiedzieli się dopiero teraz, życzymy, by znaleźli na niej coś ciekawego. Najbardziej pożądaną polską płytą winylową jest...„Detox” (001/91) prosto od legendy blues rocka, zespołu Dżem. Nagrany i wydany w 1991 album uznawany jest przez wielu fanów za jedno z najlepszych osiągnięć grupy. Aż cztery osoby, które wzięły udział w naszej mini-ankiecie, postawiły właśnie na niego. Oryginalne wydanie „Detoxu” składało się z ośmiu piosenek, trzecie i kolejne zawierało dodatkowe nagranie „Czarny Chleb”. Ale to właśnie to oryginalne trafiło w roku 1991 na czarny krążek. W momencie pisania tego artykułu na Discogs na sprzedaż wystawiony jest jeden egzemplarz w stanie VG+. Do kupienia za, bagatela, 80 euro wraz z kosztami wysyłki. Czego się nie robi dla pasji... Dwie inne płyty zdołały pojawić się na liście życzeń naszych czytelników więcej niż raz. To „Derwisz i Anioł” (ALP-078) Maanamu i Kazikowe „Spalam się” (ALP-075). „Derwisz i Anioł” to szósty studyjny album Maanam, który na winylu ukazał się w 1991 nakładem wytwórni Arston. Mimo że płyta promowana takimi kawałkami jak „Złote tango, złoty deszcz” sprzedała się w ponad 100 tysiącach egzemplarzy, wśród aktualnych propozycji znajdziemy niemal wyłącznie płyty CD i kasety. Jeśli posiadasz wydanie winylowe z roku 1991, polecamy kontakt z osobami, które wyraziły swoje zainteresowanie tym albumem. Jeśli wyobrażasz sobie bez niego życie, możesz rozważyć sprzedanie go osobie, która wymieniła go jako najbardziej pożądany, polski album.„Spalam się” Kazika to propozycja, którą wyróżnia wiele. Na przykład... rap w wykonaniu artysty znanego niewtajemniczonym przede wszystkim jako wokalista zespołu Kult. A propos Kultu, wśród waszych propozycji pojawiły się także dwa inne krążki tej grupy. „Tatę Kazika” (SP W 02/08), w przeciwieństwie do „Spalam się”, dość łatwo znaleźć na Internecie – w wersji z roku 2008, za... 150-250 euro. Za to w stanie Mint. Z kolei „Posłuchaj to do Ciebie” (RLP 015) to drugi album Kultu z 1987 roku. Jego oryginalne, winylowe wydanie z różnych powodów ( cenzura) zawierało sporo mniej muzyki niż późniejsze wydania na płycie CD. Wytłoczony w niewielkiej liczbie egzemplarzy, czarny krążek jest dziś trudno dostępny. Inne winylowe rarytasy made in PolandPłyty wymienione przez uczestników naszej ankiety to prawdziwa mieszanka stylów i generacji. To albumy, które w większości nigdy nie znalazłyby się na sklepowej półce obok siebie. Łączy je jednak dobra muzyka i spędzająca sen z powiek unikatowość ich winylowych wydań. „Najebawszy EP” to hip hopowy album z 2005 roku od Smarki Smarkiego, wyprodukowany przy udziale Kixnare'a i DJ-a Pyska. Ta klasyczna EP-ka na winylu wydana została dopiero w roku 2012 – w 380 egzemplarzach za 50 złotych. Przy takim nakładzie, trudno dziwić się, że niełatwo ją dziś zdobyć. Więcej o płycie dowiecie się tutaj. A jeśli interesują Was winylowe wydania albumów hip-hopowych, powinniście rzucić okiem także na „Nic dziwnego” (AR-W40) Łony. Zdobycie dwupłytowego winyla z tym materiałem z 2004 roku będzie jednak wyzwaniem. Podobnie jak „W Strefie Jarania i W Strefie Rymowania” opolskiej grupy Dinal. „Jestem Polakiem” to pierwszy album dobrze wszystkim znanego zespołu „Raz, Dwa, Trzy”. Wydanie winylowe wytłoczone zostało na zlecenie samego zespołu przez Polskie Nagrania. Z faktem tym związana jest ciekawa historia. Adam Nowak i Janusz Klimenko osobiście udali się z Zielonej Góry do Warszawej po odbiór 1000 płyt i 3000 kaset. Przygoda kosztowała ich wiele pieniędzy, sił i nerwów. Do domu wracali w deszczu. A mimo tego album nie osiągnął spodziewanego sukcesu. O szczegółach możecie poczytać na oficjalnej stronie „Raz Dwa Trzy”. Podobnym rarytasem jest jedyny album grupy Syndia pod tym samym tytułem. „Syndia” (SX 2961) ukazała się w roku 1991, promowana teledyskiem do piosenki „Plaża Snów”. Ten dość nietypowy jak na polską scenę muzyczną, glammetalowy zespół cieszył swego czasu sporą popularnością poza granicami Polski. Jednak ich album nigdy nie został wznowiony. Dlatego też dziś nie jest o niego łatwo. Na Dicogs znajdziecie jednak kilka egzemplarzy za kilkadziesięt euro sztuka. A my z kolei odkurzamy nieco zapomnianą już „Plażę snów” Wydawana w latach 1965-1989 przez Muzę seria „Polish Jazz” to niezwykła propozycja 76 albumów nagranych przez takich artystów jak Tomasz Stańko, czy Zbigniew Namysłowski. Z tej kolekcji pochodzą trzy albumy wskazane w naszej ankiecie - „Music for K” (Vol. 22, 1970) kwintetu Tomasz Stańki, „Andrzej Trzaskowski Quintet” (Vol. 4, 1965) i „Quasimodo” od Laboratorium (Vol. 58, 1979). O dziwo, albumy wciąż można nabyć po stosunkowo przyzwoitej cenie – w przypadku Stańki jest to ok. 30 euro, w przypadku Trzaskowskiego od kilkunastu, w przypadku Laboratorium ok. 30 euro, chyba że interesuje Cię kopia podpisana przez projektanta okładki Marka artystą zasługującym na osobny akapit jest Czesław Niemen. Jego nazwisko pojawiło się w waszych sugestiach trzy razy. Przy okazji wydawnictw „Extravaganza” (UBX 178231) nagranego we współpracy z Michałem Urbaniakiem, „Enigmatic” (XL 0576) i albumów jego pierwszego zespołu Akwarele - „Dziwny jest ten świat”, „Sukces” i „Czy mnie jeszcze pamiętasz”. Spośród tych albumów szczególną gratką dla kolekcjonerów wydaje się maxi singiel „Extravaganza”. Niemen nagrał go z Urbaniakiem w Nowym Jorku w roku 1986. Zawiera on jazzową wersją „Pod papugami”. Jeszcze kilka lat temu można było go odnaleźć na aukcjach. Dziś nie jest o to łatwo. Posiadacza egzemplarza gotowego się z nim rozstać zapraszamy do odnalezienia zainteresowanego pod wspomnianym na początku linkiem do naszego postu na więcej winylowych rarytasów Chcecie jeszcze więcej polskich, winylowych rarytasów? Nasi czytelnicy proponują jazzowo-funkowy „String Beat” (SX 1276) z roku 1976 pod batutą znakomitego polskiego dyrygenta i kompozytora Henryka Debicha. Na Discogs można go nabyć za kilkadziesiąt euro. Sporo. Podobnie jak wersja Red Label. Na pocieszenie jeden z wybitnych numerów ze „String Beat” - „Bądź wieczorem w dyskotece”. A jeśli wciąż nie macie dość dobrego jazzu, może was zainteresować album „Go Right” (XL 0186) jednego z pionierów polskiego jazzu Andrzeja Kurylewicza. Zakup egzemplarza będzie się jednak wiązać z koniecznością rozstania się ze sporą ilością co powiecie na „Poganie! Kochaj i Obrażaj” (ALP-080) z roku 1992 od Róż Europy? Czwarty album studyjny tej popularnej, rockowej grupy zawiera „Jedwab” z gościnnym udziałem Edyty Bartosiewicz, ale winylowa wersja tego wydawnictwa jest już dziś trudna do zdobycia. Jeśli ktoś z was jest posiadaczem egzemplarza, może na nim naprawdę dobrze zarobić. Podobnie jak za jedyny album grupy Talking Pictures pod tym samym tytułem („Talking Pictures”, SX 3080). W nagraniach tego krążka wzięli udział Norbet Smoliński i Kasia to już za kilkadziesiąt euro możecie nabyć również rzadko dziś spotykane, winylowe wydanie „Lata Muminków” (SLP 4001-4002) - baśni muzycznej z udziałem Krystyny Prońko i Tadeusza Woźniaka z narracją Gustawa podobnej cenie znaleźć można jedno z wczesnych nagrań Maryli Rodowicz „Absolutnie Nic” (SX 3067). Maryla śpiewa na nim piosenki do tekstów Agnieszki Osieckiej, a także swoją własną wersję „Naprawdę nie dzieje się nic” Grzegorza Turnaua. „Mrowisko” (SX 2529) grupy Klan to album, który na stałe wpisał się do historii polskiego rocka i doczekał się wielu wznowień. O oryginalne, winylowe wydanie z roku 1971 jest już coraz trudniej. Wciąż znaleźć można jednak jeszcze warte rozważenia oferty. Podobnie sprawa ma się z wydawnictwem „Krywań, Krywań” (XL 0888) Skaldów i 7-calówką z singlem „Obcy Raj, Obce Niebo / Budzi Mnie Bicie Serc” (S-485) od mocno zapomnianego, wrocławskiego zespołu Ozzy. Dla fanów rocka progresywnego gratką może być album zespołu Collage „Baśnie” (SX 2951) z roku 1990. Jako że jego kolejne edycje pomijały winyl, czarny krążek z tym nagraniem jest dziś trudno dostępny. Jedyna kopia dostępna na Discogs kosztuje 250 euro (!). Jest za to w doskonałym stanie i dumnie prezentować się będzie nawet w najbardziej wystawnej kolekcji. Na koniec trochę cięższego brzmienia. „Mania Szybkości” (LP 146) z roku 1989 była pierwszym albumem metalowców z „Fatum”. Nazwa zespołu okazała się, niestety, prorocza. Splot nieszczęśliwych okoliczności, w tym śmierć wokalisty Krzysztofa Ostasiuka, sprawiła, że licznik albumów zatrzymał się na liczbie dwa, mimo dobrego przyjęcia ich muzyki przez fanów i krytykę. Obdarzona charakterystyczną okładką „Mania Szybkości” na winylu wydana została tylko raz. Wciąż dostępne są jednak pojedyncze egzemplarze. W waszym zasięgu jest także inny trudny do zapomnięcia album - „Metal and Hell” (HI-401005) Kata z 1986 roku. To oryginalna, angielska wersja wydanej kilka miesięcy później w Polsce przez ten sam zespół polskojęzycznej płyty „666”. Dużo łatwiej będzie za to zdobyć „Smak Ciszy” (RLP 007) Turbo i „Jestem Panem Świata” (SX 2388) zespołu Bank. A jaką polską płytę Ty chciałbyś dołączyć do swojej kolekcji? Posted by on cze 16, 2020 in Imprezy i rozrywka | Kolekcjonowanie płyt winylowych bardzo często uznawane jest za bardzo kosztowne hobby. Jedna płyta może kosztować nawet kilkaset złotych, a znalezienie jej czasami może trwać nawet latami. Ale czy to oznacza, że należy się poddać i zrezygnować z tak ciekawego oraz oryginalnego hobby? Oczywiście, że nie, a do tego kupowanie płyt winylowych szybko może stać się inwestycją na lata, która może ucieszyć pokolenia. Jakie płyty winylowe uznawane są za najdroższe? Gdzie ich szukać oraz po czym poznać wartość płyty winylowej? Jeśli jesteś kolekcjonerem winyli oraz pasjonujesz się muzyką analogową, jesteś we właściwym miejscu, ponieważ przygotowaliśmy ranking najdroższych płyt winylowych. Masz którąś w swoich zbiorach? Haydn: The Symphonies To kolekcja, która zdecydowanie zalicza się do jednych z najdroższych, które można spotkać na rynku. Zestaw składa się z 46 płyt winylowych, na których zostały nagrane aż 104 symfonie. Skompletowanie całego zestawu musiało być niezwykle mozolną i czasochłonną pracą, dlatego cała kolekcja śmiało może zaliczać się do jednych z najdroższych płyt winylowych na świecie. Stevie Nicks Last Of The Uncirculated Rumours Długogrająca płyta winylowa autorstwa Selections On Cover to nie lada gratka dla wszystkich miłośników analogów. Znalezienie dobrze zachowanego albumu tej artystki to nie lada gratka, dlatego jej cena również należy do wygórowanych. Płyta może kosztować nawet kilkaset złotych. Peter Sellers & Ringo Starr – The Magic Christian LP db Duet Peter Sellers & Ringo Starr do dziś powoduje gęsią skórkę u wszystkich miłośników analogowego brzmienia. Ich EP o tytule The Magic Christian zalicza się do jednych z najdroższych winyli na świecie i poszukiwana jest przez kolekcjonerów z najodleglejszych zakamarków globu. Jeśli ty również chciałbyś mieć ten egzemplarz, musisz nastawić się na wydatek minimum kilkuset złotych. Za kilka lat płyta będzie warta znacznie więcej. Renesans płyty gramofonowej zmienia rynki muzyczne świata W samych Stanach Zjednoczonych w ciągu ostatnich czterech lat sprzedaż kompaktów spadła o ponad połowę. Za to popyt na płyty winylowe wzrósł w tym czasie o 355%, choć w przypadku CD w grę wchodzą setki milionów sztuk, a winyli jedynie kilka milionów. Płyta winylowa jest technologicznym zabytkiem. Liczy już 133 lata i jest starsza od płyty kompaktowej o ponad wiek. Jednak zamiast zająć zaszczytne miejsce jako eksponat w muzeum techniki, winylowy krążek powraca. Renesans płyty gramofonowej to rewolucyjne zjawisko kulturowe zmieniające rynki muzyczne całego świata. Gwałtowny rozwój internetu w pierwszej dekadzie XXI w. niemal zabił rynek fonograficzny. Sprzedaż płyt kompaktowych drastycznie spada z roku na rok. Związki producentów śmiesznie nisko wyznaczają progi przyznawania złotych i platynowych wyróżnień za sprzedaż płyt. W tej chwili wystarczy zaledwie 15 tys. kupionych egzemplarzy nagrań polskiego artysty, by osiągnęły status złota. W latach 90., najlepszych dla polskiej fonografii, trzeba było 100 tys. kopii, żeby dostać to wyróżnienie. Wobec upadku nośnika CD wielu artystów, szczególnie tych niszowych, decyduje się więc na wydawanie muzyki tylko na płytach winylowych. Fani i kolekcjonerzy Winylowy przełom dokonał się w latach 90. za sprawą didżejów oraz producentów muzyki elektronicznej i hiphopowej. Pierwsi, żeby móc grać na imprezie, potrzebowali singli na winylowych krążkach. Drudzy tworzyli produkcje muzyczne metodą samplingu, wycinając fragmenty utworów ze starych płyt i tworząc z nich nowe dźwięki. Aurę wytworzoną wokół tego nośnika potęgowały jeszcze teledyski i filmy. Obraz “Human Traffic” Justina Kerrigana z 1999 r. jest lekturą obowiązkową każdego fana nowych brzmień oraz kwintesencją nastrojów, jakie panowały w muzyce klubowej. Płyta winylowa szybko zyskała status kultowej. Głównymi nabywcami winyli byli wtedy didżeje. Płyty nie miały charakteru kolekcjonerskiego, ale służyły do grania na imprezach. Dziś, dzięki takim wynalazkom jak Scratch Live (emulator płyty winylowej pozwalający grać pliki mp3 na gramofonach), coraz więcej didżejów rezygnuje z pracy na analogach. Jednak zjawisko zapoczątkowane przez nich rozwija się. Grono fanów czarnej płyty budują teraz ludzie, którzy nie pamiętają winyla jako jedynego nośnika dźwięku. Pokolenie wychowane na kasetach magnetofonowych i kompaktach odkryło ten nośnik dla siebie. Najbardziej rozwijającą się grupą kolekcjonerów są dziś więc 20- i 30-latkowie. Kolekcjonowanie płyt daje im poczucie oryginalności. Po prostu analogi mają ekskluzywny charakter. Są duże i ciężkie. Zajmują sporo miejsca i słuchając, co chwilę trzeba zmieniać strony. Tylko że względem płyty kompaktowej są elitarne. Nie sprzedają ich masowo w sklepach, a wiele osób nie może ich posłuchać z prozaicznego powodu nieposiadania gramofonu. Właściciel takich płyt czuje się dzięki temu kimś wyjątkowym. Sama płyta pretenduje do roli efektownego gadżetu. Posiadanie winyli jest w dobrym tonie. TNS OBOP na swoje 50-lecie rozdawał na uroczystości z tej okazji płytę zawierającą przegląd klasyki polskiego jazzu z okresu istnienia firmy. Nieważne, że ktoś nie miał możliwości jej odtworzenia. W okładce umieszczona była jeszcze płyta CD. Dziś to wydanie jest ciekawą pozycją kolekcjonerską. Pokazuje, że zainteresowanie czarnymi krążkami sięga nawet prezesów poważnych firm. Niewygody codziennego słuchania winyli rekompensuje dźwięk płynący z analogowych krążków. Wielbiciele ciepłego i głębokiego brzmienia zachwalają go pod niebiosa. Muzykę cyfrową oskarżają za to o brak duszy i płaskość. Do tego dochodzi sprawa, o której kolekcjonerzy mogą rozprawiać godzinami. Płyty są po prostu pięknie wydawane. Już rozmiar opakowania daje pole do popisu grafikom. Same krążki bywają w różnych barwach. Czarny wosk jest najtańszy i najtrwalszy, ale płytę wytłoczyć można w dowolnym kolorze i grafice. Mało tego, kształt też nie gra roli. Hitem 2008 r. był singiel Mayera Hawthorne’a wydany w postaci czerwonego, półprzezroczystego serca. Takie zabiegi podnoszą wartość kolekcjonerską, jak również ceny płyt na rynku wtórnym. Dlatego też winylowe krążki są świetną inwestycją. Wystarczy przejrzeć aukcje internetowe, by się przekonać, jakie potrafią osiągać kwoty. Wielu od razu kupuje wydawnictwa z zamiarem ich późniejszej odsprzedaży. Doszło wręcz to tego, że sprzedaż niektórych płyt jest reglamentowana, by wszyscy zainteresowani mieli szansę zakupu. Najdroższe płyty osiągają na aukcji cenę nawet 500 zł. Mowa tu o polskim białym kruku, singlu łódzkiego rapera “Kochana Polsko”. Takie ceny dotyczą płyt wydanych po 2000 r., a więc nie tylko starych kolekcjonerskich perełek polskiego jazzu i rocka. Rodzime płyty ze współczesną muzyką potrafią osiągnąć wartość pierwszych wydań Beatlesów. Jedynym czynnikiem hamującym rozwój tego rynku są same ceny nośników. Koszt wytłoczenia płyty jest podobny jak kompaktu, ale tylko przy dużych nakładach. Po prostu najdroższym etapem produkcji jest wykonanie matrycy, której koszt jest taki sam niezależnie, czy tłoczymy tysiąc, czy dziesięć tysięcy płyt. W Stanach Zjednoczonych, gdzie nakłady są największe, często winylowe wydanie jest wręcz tańsze od kompaktowej edycji. Niskonakładowe pozycje, jakich większość ukazuje się na polskim rynku, kosztują dwu-, trzykrotnie więcej niż w wersji CD. Za podwójny album zapłacimy średnio 65 zł. Problemem jest też dłuższy proces produkcji ze względu na małą liczbę samych zakładów wytwarzających takie płyty. Zalane zamówieniami tłocznie często nie są w stanie dotrzymać terminów. Standardem jest więc, że płyta winylowa ukazuje się dopiero po jakimś czasie od wydania cyfrowego. Dodatkowo dochodzi do tego zakup sprzętu do odtwarzania. Najtańsze gramofony dobrych firm kupimy już za 300 zł. Niemarkowy sprzęt będzie jeszcze tańszy. Jednak żeby mieć sprzęt, który posłuży latami, trzeba liczyć się z wydatkiem kilkakrotnie wyższym. Nie każdy słuchacz ma też w mieszkaniu wzmacniacz, kolumny głośnikowe i tym podobny sprzęt. Większość ludzi ma w domach wieże stereofoniczne, a żeby na takich urządzeniach posłuchać czarnych płyt, trzeba jeszcze dokupić przedwzmacniacz gramofonowy. Rynek w Polsce W naszym kraju wydaje się coraz więcej płyt analogowych. Czołowe wytwórnie niezależne jeszcze pięć lat temu wypuszczały średnio jeden tytuł rocznie. Od zeszłego roku tylko Asfalt Records, wydawca Fisza i Emade oraz wypuścił aż siedem płyt. Records, które współpracuje z Kultem i Kazikiem Staszewskim, od dwóch lat wydaje analogowe reedycje ich płyt, wytłoczyło też na winylu ich ostatni album. Z roku na rok pojawiają się nowe wytwórnie. Część z nich, jak Laziz czy Waxwork, jest efemerydami, które po wydaniu jednej płyty przepadły. Jednak widać tendencję wzrostową. Choćby nowo powstałe wydawnictwo Funky Mamas And Papas zdążyło już wydać dziewięć krążków. Na winylowym nośniku skupiają się głównie producenci niszowych gatunków muzycznych. Wytwórnie specjalizujące się w nowych brzmieniach, elektronice, hip-hopie, punku czy metalu widzą dla siebie szanse właśnie w czarnych krążkach. Fani takich gatunków są wierną grupą klientów. Za porządnie wydaną płytę są w stanie zapłacić większe pieniądze. Ponadto sami szukają nowości wydawniczych, a darmowa promocja internetowa jest najskuteczniejsza. Wydanie płyty na winylu gwarantuje również, że nie przecieknie ona do sieci już w dniu premiery. Z reguły nabywcy wolą pozostać elitarnym gronem posiadaczy płyty i nie kopiują jej do internetu. Nakłady płyt wydawanych w Polsce sporadycznie przekraczają tysiąc egzemplarzy. Rośnie za to ilość oferowanych tytułów. Potwierdza to niezależny wydawca, Marcin Gronkiewicz. – Jeśli miałbym przyjrzeć się rynkowi w Polsce, to nakłady się nie zmieniają i jest to wciąż ok. 500 sztuk, ale z pewnością zwiększyła się liczba tytułów i wytwórni obecnych na rynku. Skoro nowych płyt przybywa, to myślę, że rynek winyli w Polsce wciąż się rozwija. Niezależni wydawcy traktują często swoją pracę jako hobby. Wydawanie płyt jest dla nich przyjemnością. Niskie nakłady mają na celu szybkie sprzedanie płyty, by móc wydać kolejny tytuł. A że potrafią sprzedać się szybko, pokazuje album warszawskiego muzyka Mesa “Zamach na przeciętność” z zeszłego roku, który rozszedł się w ciągu jednego dnia. Dziś można go dostać tylko na aukcji. Ogromne sieciowe sklepy muzyczne, Empik i Media Markt, mają w stałej ofercie płyty winylowe. Sprzedawca działu płytowego Media Markt, Adam Domagalik, zauważa wzrost zainteresowania płytami. – Od jakiegoś roku widać duże zainteresowanie winylami. Pojawia się więcej tytułów, więcej ich się sprzedaje i jest więcej w dystrybucji – mówi. To jednak produkty w głównej mierze nastawione na starszego klienta. Znajdziemy tam reedycje klasycznych rockowych i jazzowych albumów. – Kupują je głównie klienci po pięćdziesiątce. Audiofile, którzy szukają dźwięku najlepszej jakości. Jednak wielu młodych ludzi również ogląda półki z płytami gramofonowymi. Sporo osób pyta też o sprzęt do ich odtwarzania – dodaje sprzedawca. Muzyka współczesna także pojawia się na ich półkach. Są to głównie winylowe albumy muzyków reprezentujących duże wytwórnie. Niszowych polskich wydawców po pierwsze nie stać na dystrybucję płyt przez sieci sprzedaży, a po drugie trafiają bezpośrednio do określonej grupy odbiorców, głównie za sprawą internetu, bez potrzeby mieszania w to pośredników. Kolekcjonerom pozostają specjalistyczne sklepy stacjonarne (ulokowane głównie w stolicy) oraz internetowe. Dostać tam można zarówno polskie płyty, jak i nowości z importu. Płyty winylowe stają się również przedmiotem zainteresowania dużych koncernów muzycznych. – W naszej firmie prowadzimy dystrybucję winylowych albumów zagranicznych artystów. Polskich twórców na razie nie tłoczyliśmy na tym nośniku, nie licząc jakichś promocyjnych singli – mówi przedstawiciel EMI Music Poland. – Jednak widać spore zainteresowanie rynku i będziemy wypuszczać naszych lokalnych artystów również na płytach winylowych. Oferta ta będzie się systematycznie powiększać. Gdzie tłoczyć? Głównym problemem dla producentów polskich płyt jest niestabilny kurs euro. Płyty zamawiane w czeskich albo zachodnich tłoczniach rozliczane są właśnie w tej walucie. Gdy wartość euro rośnie, bywa, że wytwórnie opóźniają premiery, czekając na łaskawszy kurs. Inaczej przy małych nakładach i marżach nie wyszliby nawet na zero. Wszystko to jest następstwem przemian ustrojowych po 1989 r. Dwie ogromne tłocznie płyt winylowych zostały zlikwidowane. Polskie Nagrania “Muza”, wytwórnia z okresu PRL, znana na całym świecie dzięki wybitnej serii Polish Jazz, miała własny zakład produkcyjny. Ostatnie płyty gramofonowe z logo Muzy ujrzały światło dzienne w 1991 r. Ich sprzedaż przestała być opłacalna wobec zalewu kaset magnetofonowych, a parę lat później płyt CD. Nikt nie podejrzewał wtedy, że moda na winyle jeszcze wróci. Choć Polskie Nagrania reagują na ponowną popularność czarnych krążków i wznawiają niektóre albumy, są to już płyty tłoczone za granicą. Podobnie drugi gigant Polski Ludowej, Pronit, tłoczył płyty na zlecenie, jak i pod własnym szyldem. W swoich zakładach chemicznych produkował również polichlorek winylu, główny składnik płyty analogowej. Początek lat 90. nie obszedł się łaskawie z tłocznią płyt Pronitu. Została zamknięta, podobnie jak wszystkie zakłady produkcyjne winyli w Polsce. Obecnie zakład w Pionkach wraca do sprzedaży reedycji swoich albumów, jednak tłoczonych już u naszych południowych sąsiadów. Z czasem zamierza jednak zdobyć ponownie sprzęt do tłoczenia płyt i uruchomić produkcję w Polsce. Trzymają za to kciuki wszyscy fani czarnych krążków. Płyty winylowe podnoszą się po najtrudniejszej w ich historii dekadzie lat 90. Minął okres zachwytu muzyką cyfrową i coraz więcej ludzi dostrzega jej minusy. Popularne w internecie hasło “vinyl kills the mp3 industry” (płyty winylowe zabijają przemysł muzyki cyfrowej w formacie mp3) ma w sobie dużo prawdy. Rewolucja technologiczna w postaci plików z muzyką w internecie nie zabiła płyt winylowych. Paradoksalnie pomaga w ich odrodzeniu. ——————————————– Skąd bierze się popularność płyty winylowej? Andrzej Cała, dziennikarz muzyczny, współautor książek “Beaty, rymy, życie. Leksykon muzyki hip-hop” i “Dusza, rytm, ciało. Leksykon muzyki r&b i soul” To poniekąd stanięcie w opozycji do mp3, chęć trochę innego przeżywania muzyki. Już samo kupienie dużego albumu z wyrazistą okładką, płytami, które trzeba później nałożyć na gramofon i zmieniać co ileś tam minut, tworzy fajną otoczkę. Tzw. woski nie są tanie, ale dla fanów muzyki, dla których jest ona pasją, a nie tylko przyjemnym dodatkiem do każdego dnia, zbiór winyli to powód do prawdziwej dumy. Jest to więc, skracając do jednego zdania, zarówno odskocznia od takiego przemysłowego słuchania, jak i coś pokroju fajnego lansu. Może nawet ciut snobistycznego, ale trudno mieć coś przeciwko snobizmowi, który wyraża się w kompletowaniu oryginalnych płyt. Marcin “Groh” Gronkiewicz, didżej, założyciel wytwórni JuNouMi Records i Funky Mamas And Papas Recordings, które wydają wyłącznie płyty winylowe Powodów jest bez liku, ale dwa główne to jakość dźwięku i szacunek do muzyki. Udowodnione jest to, że zapis cyfrowy nie może dorównać analogowemu szczególnie w niskich pasmach. Drugi aspekt to podejście do muzyki, myślę, że nie ma co porównywać kupienia albumu w formacie mp3 z możliwością posiadania wydania winylowego, które zazwyczaj ma wartość dodaną w postaci ciekawej poligrafii. Winyle to często dzieła sztuki, a możliwość “dotknięcia” muzyki pozwala obcować z nią w płaszczyźnie, której nie zastąpi żaden muzyczny odtwarzacz poza gramofonem. Marcin “Tytus” Grabski, założyciel wytwórni Asfalt Records, jeden z największych wydawców płyt winylowych w Polsce Do niedawna płyty winylowe kupowali didżeje, gdyż był to dla nich główny nośnik muzyki, którą prezentowali w czasie swoich setów. Chodziło zarówno o tradycję sięgającą lat 60. i 70., jak i o analogowe brzmienie, głębokość dźwięku, a w przypadku didżejów hiphopowych – o możliwość użycia płyty jako instrumentu (cuty, scratche). W tej chwili, w związku z rosnącą popularnością systemu Serato, który pozwala na granie całej biblioteki nagrań za pomocą jednej tylko płyty winylowej – didżeje odchodzą częściowo od kupowania płyt, przynajmniej nie kupują ich w takiej skali, w jakiej to miało miejsce wcześniej. Rośnie za to inna grupa klientów, są to kolekcjonerzy płyt, dla których wielkość (płyty) rzeczywiście ma znaczenie. Dochodzi do tego fakt, że płyta winylowa z reguły wychodzi w limitowanym nakładzie, jest trudniej dostępna, droższa. To podnosi jej wartość kolekcjonerską. Przynajmniej potencjalnie. Kolekcjonerstwo płyt, w tym przede wszystkim winylowych, to jedna z reakcji na zbytnie “zwirtualnienie” naszego życia. Eldo, warszawski raper i muzyk, jego najnowsza solowa płyta “Zapiski z 1001 nocy” ma ukazać się również jako album winylowy Ludzie najwyraźniej zaczęli dbać o formę. Winyl jest oryginalnym nośnikiem, niespotykanym powszechnie w erze iPodów i empetrójek. Wisienka na torcie, szorstki smak dobrego wina, dobrej jakości tytoń, lniana koszula… to podobna rzecz. Podobne wpisy

najdroższe płyty winylowe w polsce