Doktor Piotr. Relacje między ojcem i synem ukazane przez „Doktorze Piotrze” Stefana Żeromskiego są bardzo skomplikowane. Widzimy bowiem dwie różne postacie – Dominika Cedzynę – szlachcica, dla którego jedną z najważniejszych wartości materialnych jest majątek, oraz jego syna, Piotra, chcącego zostać naukowcem.
Chwila nieuwagi ofiary lub powtarzające się historie z wpadaniem na meble i nawet średnio inteligentny obserwator może się zorientować w sytuacji. Może sam zdecydować, że potrzebujemy pomocy. Może zgłosić swoje podejrzenia odpowiednim instytucjom lub próbować z nami porozmawiać celem zorientowania się w sytuacji.
Konflikt tragiczny zarysowany w Antygonie to w ogólnym wymiarze konflikt uczucia, które reprezentuje Antygona, kierująca się w działaniu miłością: „Współkochać przyszłam, nie współnienawidzić” z rozumem, zasadami postępowania Kreona. To także konflikt między prawami boskiemi, które są dla Antygony najważniejsze:
Widzenia, odwiedziny i kontakty ojca z dzieckiem - synem czy córką - w sprawie o rozwód. W Polsce prawo i obowiązek utrzymywania kontaktów między rodzicami a dziećmi określone zostało m.in. w art. 113 KRO. Paragraf 2 przytoczonego przepisu określa podstawowe zasady….
Początek lutego przyniósł przykrą wiadomość o śmierci Leonarda Pietraszaka. Aktor zmarł we śnie z wtorku na środę. Do końca życia ciążyły mu wyrzuty sumienia spowodowane trudną relacją z synem… Artysta nigdy w pełni nie odnalazł się w roli ojca. Z kolei Mikołaj Pietraszak-Dmowski miał mu za złe porzucenie matki dla innej kobiety. „Niestety w życiu Mikołaja
Konflikt w rodzinie Dowborów, źródło: Jastrząb Post Katarzynie Dowbor znanej z programu "Nasz nowy dom" z pewnością musi być przykro z powodu ostatniego obrotu spraw. Jej syn, Maciej, którego wychowywała przez wiele lat zwymyślał ją publicznie.
Wacław jest zrozpaczony decyzją ojca. Wyznaje mu, że kocha Klarę, ale ojciec nie przyjmuje tego do wiadomości. Chce połączyć syna z Podstoliną głównie dlatego, że dowiedział się o planowanym z nią ślubie sąsiada. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że gdyby ubiegł Cześnika, to on nie przeżyłby takiego rozczarowania.
Konflikt ojca i syna, spór najbliższych sobie osób nie mógł trwać wiecznie, doszło wreszcie do szczerej rozmowy. Ku zaskoczeniu Witolda ojciec wcale nie jest aż tak zacięty w gniewie i konserwatywny, co okazuje się podczas opowieści Benedykta o wydarzeniach oraz planach z czasów młodości.
Szamocząc się w ramionach ojca, Okrutne pieluch rwąc kajdany, Cichłem, kiedy na piersiach matki Bezsłowny smutek mnie oplatał. W. Blake, Smutek dziecięcy! Cytowany fragment wiersza Williama Blake’a z cyklu Pieśni doświadczenia szyfruje ar-chetypiczne relacje między rodzicami a ich synem. Współczesna psychologia podkreśla
Listen to Out of the Dark Czyli Rozmowa Ojca Z Synem by Michał Wiśniewski & Xavier Wisniewski, 601 Shazams.
1dcSIt. Szukając pomysłu na temat kolejnego artykułu, trafiłam w sieci na list matki do syna. Kiedy go przeczytałam, łzy spłynęły mi po wtedy: wręcz heroiczny czyn matki zasługuje, co najmniej, na szacunek! Szkoda tylko, że samoświadomość, budzi się w nas tak późno … zdecydowanie zbyt późno. Oby więcej takich świadectw! Mogłyby one uratować nie jedną rodzinę. Co mam na swoje usprawiedliwienie? Chyba niewiele. Może tylko to, że nie wszyscy dostrzegli, iż urodziłam ósmy cud świata – 5800 waga, 55 cm długości i 10 punktów w skali. Byłam tak upojona zachwytem nad tobą, że nawet nie zauważyłam, jak odszedł od nas twój ojciec. Miałeś wtedy cztery lata. Wspierała mnie babcia, dla której cudem byłam ja sama, a ty oczywiście tego cudu zwielokrotnieniem. Wszyscy myślący inaczej stawali się naszymi wrogami. Nauczyciele – niesprawiedliwi, nieczuli, zbyt surowi. Koledzy – bez polotu, a dostający lepsze oceny. Przecież gdybyś tylko chciał, byłbyś najlepszy z matematyki, fizyki, angielskiego…Byłam przekonana, że lada moment zaczniesz chcieć. Czy to takie głupie? Na razie babcia smażyła ci naleśniki późnym wieczorem, gdy nie miałeś ochoty na rosołek, ja wydobywałam spod ziemi pieniądze na gitarę, bez której twoje życie nie miało sensu, przenosiłam cię w środku roku szkolnego do innego liceum, kiedy nauczyciele się na ciebie uwzięli, załatwiałam zwolnienie z wf., relegowanie z wojska, urlop dziekański na uczelni. Z bezprzykładną wiarą i nadzieją czekałam na moment, gdy nastąpi cud i staniesz się samodzielny, odpowiedzialny, mądry etc. Przecież taki byłeś. Może trudno to było dostrzec pod powłoką nieporadności, może nawet lenistwa czy egoizmu. Ale powłoka nie jest znowu taka ważna. Pisklęta też początkowo okryte są tylko delikatnym puchem. Pisklęta też otwierają szeroko dzioby i trzeba tylko dawać, dawać, dawać! Jak to się dzieje, że ptaki doskonale wiedzą, kiedy przestać? Wiedzą, kiedy małym już się nic nie należy? Nie należy się pokarm, miejsce w gnieździe? Dzieciom należy się zawsze, nawet gdy po pisklęcym puchu nie pozostanie wspomnienie. Doskonale wiedziałeś, co ci się należy. Należało ci się pełne zrozumienie oraz stały podziw. Jeśli podziwiałyśmy cię z babcią, gdy tak doskonale radziłeś sobie z dziećmi w piaskownicy, czemu nie miałybyśmy cię podziwiać, gdy wracałeś nad ranem do domu, choć było to jeszcze grubo przed maturą? Dlaczego trudno nam było znosić towarzystwo twoich niezbyt okrzesanych kolegów? Kiedy żyła babcia, było mi trochę łatwiej. Może pozbawiona jej wsparcia zaczęłam tracić wiarę? No nie, wiara zawsze pozostaje, tylko może cuda bledną. A może przybierają inną postać? Cudem było, że wracając pijany, nie zasnąłeś gdzieś na ulicy. Zdejmowałam ci ostrożnie buty, otulałam kocem, a rano poiłam mocną kawą, choć to ja biegłam półprzytomna ze zmęczenia do pracy. Cudem było to, że po raz kolejny udawało mi się załatwić ci pracę, choć brakowało mi wiary, że wytrzymasz w niej dłużej niż parę tygodni. Cudem było to, że pokochała cię Dorota – taka śliczna i mądra. Nawet nie dopuszczałam do siebie myśli, że to małżeństwo nie ma szans. Dorota nie zawsze akceptowała twoje późne powroty, dom pełen kolegów, nie umiała usprawiedliwić złych humorów. A już zupełnie nie okazywała zrozumienia dla fatalnego samopoczucia powodowanego kacem. Mieszkaliśmy razem. – Niechże mama zostawi te śmieci, przecież to on miał wynieść! – wykrzykiwała sina ze złości Dorota. Mój Boże, czy warto o głupie śmieci tak krzyczeć?! Nie warto! Ani o śmieci, ani o bałagan, ani o kolegów. Może nawet o picie nie warto. Ani o to, że nie szuka pracy. Zresztą Dorota, odchodząc, wykrzyczała mi o wiele więcej: – Żadna kobieta nie wytrzyma z mamą konkurencji. Żadna nie będzie tylko dawać i dawać, nie oczekując niczego w zamian! Dorota odeszła, zostaliśmy sami, ja i ty – jedyny mężczyzna w moim życiu. Piłeś coraz więcej. Oczywiście winni temu byli koledzy. Piłeś, bo odeszła Dorota, bo nie odpowiadała ci praca, nudna i głupia lub zbyt ciężka. Piłeś, bo chyba w ogóle w życiu jest za głupio i za ciężko. Piłeś, bo los się na ciebie uwziął. Może rzeczywiście największe pretensje należy mieć do losu. Pomyśleć tylko – tylu pijanych wsiada do samochodu i wysiada z niego szczęśliwie. Ty miałeś niewiele ponad dwa promile, jechałeś wolniutko i ledwie uszedłeś z życiem. Zabierając cię ze szpitala, dziękowałam Bogu, że straciłeś tylko nogę. Bez nogi można żyć. Jeśli się naprawdę chce, można wszystko. Właśnie nastąpił przełomowy moment i teraz zaczniesz chcieć! Chciałeś, abyśmy zamienili mieszkanie. Nie radziłeś sobie ze schodami, wstydziłeś się sąsiadów. Zamieniliśmy więc nasze piękne mieszkanie w starej, ale ciągle jeszcze ekskluzywnej kamienicy na dwa malutkie pokoiki na parterze. Właściwie klitki w bloczysku przylegającym do zaniedbanego skwerku. Wspaniałomyślnie zgodziłeś się na wózek inwalidzki. Zacząłeś samodzielnie wyjeżdżać z domu. Rozpierała mnie duma i nadzieja. Byłeś taki dzielny! Nareszcie zaczynałeś czegoś chcieć. A chcieć to móc! Chciałeś skończyć kurs komputerowy, chciałeś nawiązać nowe kontakty z ludźmi, chciałeś nawet nawiązać kontakt z Dorotą. Upajałam się tym szczęściem do tego stopnia, że znowu nie zauważyłam, kiedy zaczęli cię otaczać tamci koledzy. Moje pokorne błagania doprowadzały cię do furii, moje łzy przyprawiały o wściekłość. Nienawidziłeś mnie. Można znienawidzić za nadmiar miłości, ufności, nadmiar nadziei. Nienawiść była także we mnie. Odejść od narzeczonego, męża, kochanka – tak! Ale odejść od własnego dziecka? W dodatku kalekiego. Zostawić samo, żeby wołało: „Mamo, daj mi, mamo, daj”… A ja nie rzucam wszystkiego, nie przybiegam, bo przecież nic nie jest ważniejsze od ciebie. Moje bezradne pisklę. Moje prawie czterdziestoletnie dziecko. Nie, nie powiedziałam ci, że odchodzę. Może nawet sama nie bardzo w to odejście wierzyłam. Jednak przygotowywałam się, choć ciągle biegłam na twoje zawołanie. Myślałam o wynajęciu mieszkania. Blisko ciebie. Tak, abyś został sam, ale żebym mogła cię obserwować. Jednocześnie wiedziałam, że jeśli nie znajdę się dostatecznie daleko, nigdy nie będę miała tyle siły, żeby naprawdę odejść. Wtedy znalazłam w gazecie ogłoszenie: „Poszukujemy osoby samotnej, kulturalnej i odpowiedzialnej, która zaopiekuje się naszym domem na czas wyjazdu”. Z niewielką walizką wyjechałam na drugi koniec Polski. Zostawiłam ci w kuchni kartkę: „Dokąd będę żyła, korzystaj z konta, na które wpływa moja emerytura”. Malutkie miasteczko, zadbany domek z ogródkiem…To było dwa lata temu. Marek i Barbara stale powtarzają, że jestem ich opatrznością. Nie mieli zresztą specjalnie wyboru. Pięcioletni zagraniczny kontrakt podpisany, lada dzień należało wyjechać. Córka jedynaczka w odległym mieście na studiach, rodzina daleko, zajęta własnymi sprawami! No i ten domek, niewielki wprawdzie, ale zawsze dorobek całego życia, jak tu komuś powierzyć? Marzyli o kimś takim jak ja. Dwa dobre, spokojne lata, synku. Ponad siedemset dni i nocy. Nie nasłuchuję, kiedy wrócisz, nie przeszukuję zakamarków, tropiąc ukryte butelki, nie zamykam się w kuchni, aby nie słyszeć bełkotu twoich kolegów. Nie wyglądam na listonosza, bo nie może nadejść list, jeśli się nie zna adresu, nie nasłuchuję telefonu, bo przecież nie możesz zadzwonić, nie znając numeru. Tylko nie wiesz, ile trzeba mieć silnej woli, żeby nie zadzwonić. Synku – nie mogę zadzwonić, mimo że bezustannie słyszę twoje „mamo”. Nie zadzwoniłam nawet do Doroty, chociaż mam przeczucie, że wie, co się z tobą dzieje. Może kiedyś zadzwonię. Błąkam się po pustych pokojach cudzego domu. Kulturalna, odpowiedzialna. Samotna. Cieszę się tym, że jestem dla kogoś opatrznością. Nie potrafiłam być opatrznością dla ciebie. Mogę tylko prosić Boga, aby jakaś mądra opatrzność czuwała nad tobą. Nie będę jej przeszkadzać, synku.
Krzysztof Oleksy, instalator z Sosnowca, trafił do piekła siedem lat temu. Gorąco zaczęło być mu wtedy, gdy sąd rodzinny zakazał mu kontaktów z synem, wówczas kilkuletnim Wojtusiem. Parę miesięcy później jego znajomi, a także prokuratura, usłyszeli, że mężczyzna – dotąd uchodzący za wzór ojcowskich cnót – od dawna gwałcił swojego syna. – Z dnia na dzień stałem się pedofilem, typem, który budzi powszechny wstręt i odrazę – instalator nawet dziś nie kryje rozgoryczenia. – Jednym z tych, których chciał niedawno wykastrować premier Donald Tusk*.Typowy scenariusz Oleksego w molestowaniu seksualnym, a także maltretowaniu syna na różne sposoby miała wspierać cała rodzina. Ofiarą oskarżeń padli babcia dziecka, dwaj jego wujkowie, ciocia, a nawet kuzyn ojca dziecka, choć w życiu, co okazało się znacznie później, chłopca na oczy nie widział. Autorem tych oskarżeń była Hanna H., żona instalatora, nauczycielka, z którą Krzysztof był w separacji. Rewelacje kobiety poparli wówczas specjaliści ze śląskiego oddziału Polskiego Instytutu Ericksonowskiego, prywatnej fundacji zajmującej się poradami psychologicznymi. To do tej instytucji kobieta wraz z synem zgłosiła się z prośbą o pomoc terapeutyczną. – Dosyć typowy scenariusz – przyznaje doktor Ewa Milewska z Uniwersytetu Warszawskiego, psycholog i biegła sądowa. – Najczęściej oskarżenie pojawia się w trakcie sprawy rozwodowej lub po rozwodzie, kiedy ojcu bardzo zależy na kontaktach z dzieckiem, a dziecko jest w wieku przedszkolnym. W typowym scenariuszu matka, która z różnych powodów chce odegrać się na mężu, idzie do psychologa. Niewiele trzeba, by go przekonać, że jej dziecko po spotkaniach z ojcem zachowuje się jakoś dziwnie. – Psycholog wystawia zaświadczenie i pisze w nim, że z informacji przedstawionych mu przez matkę dziecka wnioskuje, że mogło dojść do molestowania – wyjaśnia Milewska. Czy trudno zdobyć takie zaświadczenie? Dzwonię do jednej ze szczecińskich specjalistek od molestowania seksualnego w rodzinie i przedstawiam się jako matka czterolatka, która ma podejrzenia, że jej mąż wykorzystuje seksualnie syna. – Przeprowadzę z panią wywiad, a następnie porozmawiam z dzieckiem – deklaruje specjalistka. – A potem powiem, co robić, krok po kroku, by sprawą szybko zainteresowała się prokuratura. Później znów się spotkamy, bo prokurator każe mi dziecko jeszcze raz, dokładniej przebadać, a sąd powoła mnie na biegłą – tłumaczy. Psycholog trzeba zapłacić za pierwszą wizytę 70 złotych. Znacznie więcej, bo nawet 500 złotych, za opinię poprzedzoną rozmową ze mną, a potem z dzieckiem żąda biegła ze Śląska. W zamian oferuje skrupulatne i bezstresowe przebadanie synka. Czy takie badanie może później stać się dla sądu podstawą do skazania mojego męża na więzienie? Czy sąd uzna opinię takiej biegłej? Oczywiście. Bo sąd może wziąć pod uwagę każdą opinię. Także taką, którą odpłatnie zamówiła sobie matka. Kiedy już opinia biegłej trafi do sądu rodzinnego, ten automatycznie zawiesza kontakty ojca z dzieckiem, po czym o całej sprawie powiadamia prokuraturę. – Ale nie tylko o pieniądze tu chodzi – przyznaje profesor Zbigniew Lew-Starowicz, znany polski seksuolog oraz biegły sądowy. – Zdarza się, że sądy za ekspertów uznają ludzi zupełnie niekompetentnych, wręcz nawiedzonych, traktując ich wymysły jak biblię. Na przykład powołują biologów, którzy ukończyli jedynie podyplomowe kursy psychologiczne. Później takie pseudoopinie decydują o losie nie tylko ojców, ale także całych gołego faceta? O wszechmocy powoływanych biegłych przekonał się niedawno na własnej skórze Jacek Ch., terapeuta uzależnień z Gliwic. W listopadzie ubiegłego roku sąd pierwszej instancji skazał go na cztery lata więzienia (Jacek Ch. odwołał się już od wyroku). To kara za wykorzystywanie seksualne córki, o którym organy ścigania powiadomiła dwa lata temu jej matka. Dowodami w sprawie miały być nagrania rozmów matki z córką oraz wywiad przeprowadzony z dziewczynką przez psychologa. Jak brzmiały pytania specjalisty? – A ty byś mi powiedziała, jakby tatuś się rozbierał przy tobie? I pokazywał ci siusiaka? – (…) A ty widziałaś gołego faceta? – A wiesz co? Ale ty tego tatę miałaś gołego narysować. Bluzkę mu narysowałaś, ale bez spodni zrób. – Powiesz mi, czy ten tato pokazywał ci swojego siusiaka, czy nie powiesz? Pokazywał ci czy nie? Sąd wydał wyrok na Ch., opierając się przede wszystkim na rozmowie psychologa z dzieckiem i jego opinii jako biegłego. W ogóle za to nie wziął pod uwagę jednoznacznych ekspertyz trzech innych specjalistów, które wykluczały u Jacka Ch. jakiekolwiek skłonności pedofilskie. Nie uznał też ekspertyzy, która wykazywała, że rozmowa psychologa z córką terapeuty była niczym więcej jak grubą psychomanipulacją. Piekło ojców wygląda zwykle tak samo: najpierw kłopoty małżeńskie, potem oskarżenie, areszt, utrata kontaktu z dzieckiem, w końcu ciągnący się latami proces karny, w którym najważniejszym dowodem są zeznania dziecka. Syndrom złych wspomnień – Niestety, coraz częściej mamy do czynienia z nierozpoznawanym przez większość polskich psychologów i prawników syndromem fałszywych wspomnień, czyli wspomnień świadomie zaprogramowanych przez rodzica, którego rozmowy z dzieckiem mają jeden cel – odegrać się na drugim rodzicu. Ofiarami tego syndromu są właściwie wszystkie strony rodzinnego konfliktu – mówi doktor Barbara Gujska z Polskiego Towarzystwa Higieny Psychicznej, do którego w ostatnim akcie desperacji o pomoc zwracają się rocznie setki ojców pomawianych o pedofilię. – Kiedy trzy-, czteroletnie dziecko po raz n-ty słyszy od mamusi, że przecież dwa lata temu tatuś wkładał mu siusiaka do pupy, to w końcu zaczyna w to wierzyć – wyjaśnia profesor Lew-Starowicz. – A jeśli nawet nie wierzy, to i tak będzie mówiło to, co chce matka, bo przecież boi się ją stracić. Tym bardziej że wcześniej z niezrozumiałych dla niego powodów straciło już tatę. Trzy lata temu kontaktów z dzieckiem zakazano Zenonowi W., urzędnikowi z Sopotu. Powód? Całował swoją córkę w pępek. A dziecko za namową byłej żony W. narysowało pewnej zatroskanej pani psycholog dwa wielkie smoki. Kiedy okazało się, że smoki to samce, a nie samice, Zenon W. zaczął mieć kłopoty z słowa – Zauważyłem, że w piekle ojców zaczyna być tłoczno – uśmiecha się smutno Krzysztof Oleksy z Sosnowca. – Niepokojąco tłoczno, mimo że w większości wypadków materiał dowodowy, na którego podstawie wytacza się przeciwko ojcom najcięższe z możliwych dział, jest na poziomie żenującym, wręcz fatalnym – przyznaje prawniczka Maria Ejsler z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Podobnego zdania są inni prawnicy. – Oskarżenia o molestowanie seksualne opierają się głównie na niepopartych żadnymi dowodami słowach. A przecież często to sprawy, które wychodzą po latach, gdy brakuje już świadków, którzy mogliby ewentual-nie potwierdzić daną wersję zdarzeń – dodaje doktor Cezariusz Sońta, prawnik z Instytutu Prawa Karnego Uniwersytetu Warszawskiego. – Do wyjątków należą sytuacje, gdy sąd ma wyrok podany na talerzu, na przykład nagranie, na którym widać, że ojciec molestuje dziecko. Co roku do polskich sądów trafia blisko półtora tysiąca oskarżeń o rodzicielską pedofilię. Profesor Zbigniew Lew-Starowicz uważa, że spośród tych wytaczanych podczas rozwodów przez matki co najmniej 30 procent to opowieści wyssane z palca. W sprawach karnych zdaniem profesora seksuo-loga odsetek pomówień jest mniejszy. Ale i tak przynajmniej co 10. ojciec – jak wynika z praktyki profesora – jest fałszywie oskarżany. – Ofiarami pomówień o molestowanie seksualne nie są zazwyczaj ci ojcowie, którzy spędzają wieczory z kumplami przy piwie – wyjaśnia seksuolog. – Takim nie stawia się zarzutów. Po głowie dostają ci, którzy poświęcają maksimum czasu swoim dzieciom i kochają je z całego serca. A potem płacą ogromną karę za to, że nie wstydzili się okazywać miłości. Kiedyś Krzysztof Oleksy uchodził za wzorowego ojca. Podobnie Stanisław B., inny oskarżony w toczącej się od sześciu lat sprawie. W opinii wystawionej przez biegłych z Warszawy psycholodzy podkreślali znakomite więzi łączące ojca z synem. Bo rzeczywiście oskarżony swojemu pierworodnemu i jedynemu synowi poświęcał każdą wolną chwilę. – I pewnie kąpał się z synkiem – domyśla się Robert Kucharski z proojcowskiej fundacji Akcja. Rzeczywiście, Stanisław się kąpał. Kąpiele, ale też inne kontrowersyjne zabawy z synkiem spowodowały, że psycholodzy z Łodzi uznali, iż takie kontakty z dzieckiem mogły wywołać reakcje typowe dla dzieci molestowanych seksualnie. Na tej podstawie ojca chłopca skazano w ubiegłym roku na cztery lata więzienia. Dopiero w połowie ubiegłego roku okazało się, że sąd nie wziął pod uwagę opinii biegłej z Warszawy, która nie zgodziła się z tym, co ustalili fachowcy z Łodzi. Proces z powodu skandalicznych zaniedbań sądu rozpoczął się od początku. Imię oczyszczone Instalator Krzysztof Oleksy kilka miesięcy po oskarżeniu o molestowanie syna wygłoszonym przez żonę stanął przed sądem w Sosnowcu. O tym, że gwałcił i wykorzystywał swoje dziecko, przekonali polski wymiar sprawiedliwości ci sami terapeuci, którzy wcześniej odpłatnie (zapłaciła, rzecz jasna, matka) zbadali Wojtusia i jego rodzicielkę. Sąd uznał, że psycholodzy są wiarygodni. Trzy lata temu Oleksy stracił prawa rodzicielskie. W grudniu ubiegłego roku, mniej więcej wtedy, gdy Sejm opowiedział się za farmakologiczną kastracją pedofilów i zaostrzeniem kar, prokuratura w Sosnowcu po siedmiu latach dochodzenia umorzyła oskarżenie przeciw Krzysztofowi Oleksemu. Rok wcześniej po naciskach adwokata Oleksego sąd zdecydował się bowiem sięgnąć po jeszcze jedną opinię psychologiczną, która opisywałaby relacje, jakie łączyły ojca z synem. Wystawił ją Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Krakowscy biegli nie zostawili na analizach swoich poprzedników suchej nitki. Nie dopatrzyli się żadnych nadużyć ze strony Oleksego wobec syna, za to dopatrzyli się sporych nadużyć ze strony matki. – Z nagrań rozmów dostarczonych przez matkę wynika, że wywierała na chłopca silną presję, stosowała pytania sugerujące, które uporczywie i wielokrotnie powtarzała, dodatkowo obiecywała gratyfikację za udzielenie oczekiwanych odpowiedzi – napisali biegli. Krzysztof Oleksy – w przeciwieństwie do wielu innych fałszywie oskarżanych polskich ojców – ma szczęście. – Moje dobre imię, imię kochającego taty, zostało właśnie oczyszczone – wzdycha z ulgą. I dodaje, że ojcom, którzy znaleźli się w podobnej jak on sytuacji, radzi uzbroić się w cierpliwość. Oraz skrupulatnie zbierać dowody na swoją niewinność (w jaki sposób – patrz ramka). Znany warszawski psycholog Bohdan Bielski, do niedawna biegły sądowy, przyznaje, że w przypadku tego typu postępowań ogromnym problemem są postawy sądów, które nie wymagają, by opinie biegłych psychologów spełniały wymogi postępowania karnego. – Nie wymagają, by rzetelnie i klarownie opisywali przeprowadzone badania – mówi Bielski. W efekcie jego zdaniem sędziowie zbyt często nie czytają opinii biegłych, a skupiają się jedynie na samych wnioskach. Psychologami z Polskiego Instytutu Ericksonowskiego na wniosek Oleksego na początku tego roku zainteresowała się śląska prokuratura. W tym samym czasie Oleksy złożył do sądu pozew o ograniczenie praw rodzicielskich Hanny H. * - Po serii przypadków molestowania dzieci Donald Tusk zapowiedział, że doprowadzi do przymusowej kastracji chemicznej pedofilów, nazywając ich przy okazji kreaturami. Nowelizacja kodeksu karnego ma wejść w życie jeszcze w tym roku Anna Szulc "Przekrój" 08/2009Poradnik fałszywie oskarżanego ojca Jeśli to możliwe, staraj się rozstawać z matką twojego dziecka w przyjaźni. Jeżeli jednak jest wojna, pamiętaj: 1. Nagrywaj rozmowy dziecka z matką, twoje z dzieckiem i twoje z matką (na przykład jej groźby kierowane pod twoim adresem). 2. Znajdź jak najwięcej świadków, którzy potwierdzą twoją wersję zdarzeń. 3. Znajdź dobrego adwokata. Nie żałuj na niego pieniędzy. To właśnie jemu może się udać przekonać sąd, żeby na przykład zlecił badanie psychiatryczne matki, by wziął pod uwagę opinię innego psychologa niż ten, który wystawił dla niej korzystne zaświadczenie. 4. Uzbrój się w cierpliwość. Nawet jeśli stracisz kontakt z dzieckiem na wiele lat, pamiętaj, że ono kiedyś dorośnie i zrozumie, że miało kochającego tatę. Kiedy zostaniesz uniewinniony, możesz oskarżyć matkę o zniesławienie. Domagaj się ograniczenia jej praw rodzicielskich, bo przecież wyrządziła krzywdę i tobie, i waszemu dziecku. Może to być straszak nie tylko dla niej, ale także dla wielu innych kobiet, które składają fałszywe zeznania przeciw ojcom swoich dzieci. Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
Relacja „ojciec i syn” jest niezwykle istotna dla rozwoju chłopca. Ojciec stanowi nie tylko przykład do naśladowania, ale jest także uczy dziecko, na czym polega bycie mężczyzną. Silna i zdrowa więź między ojcem a synem to podstawa dobrych relacji w rodzinie. Ponadto przyjaźń z ojcem jest dla dorastającego chłopca dużą podporą, ale tak dobre stosunki wymagają od rodzica zaangażowania w wychowanie syna od samego początku. Co trzeba zrobić, aby relacja ojciec-syn była udana? Zobacz film: "Dlaczego dziewczynki mają lepsze oceny w szkole?" spis treści 1. Rola ojca w życiu syna 2. Przyczyny i rozwiązywanie konfliktu „ojciec i syn” 1. Rola ojca w życiu syna Dziecko w wieku 1-3 lat przestaje uważać mamę za najważniejszą osobę i zwraca się w stronę ojca. W tym czasie chłopcy odkrywają zabawki-narzędzia, statki i traktory. Maluchy chcą być jak tata i zaczynają naśladować jego zachowanie. Syn i ojciec stają się sobie bliżsi niż do tej pory. W miarę rozwoju potrzeby chłopców ulegają zmianie. Oddzielają się od tego, co kobiece i kierują się w stronę ojców i innych mężczyzn, aby dowiedzieć się czegoś o męskości. Ojciec znów staje się wzorem do naśladowania, a chłopiec kopiuje sposób, w jaki traktuje innych i rozwiązuje problemy. Nawet najlepsza mama nie jest w stanie nauczyć dorastającego chłopca jak być mężczyzną. Dobre relacje ojciec-syn sprawiają, że problemy wychowawcze z nastolatkami są mniej dotkliwe dla rodziców. Jednocześnie złe stosunki panujące między nimi zwykle wpływają negatywnie na zachowanie chłopców, zarówno w domu, jak i w szkole. 2. Przyczyny i rozwiązywanie konfliktu „ojciec i syn” Czasami, mimo starań rodzica jego stosunki z synem nie układają się najlepiej. Przyczyny mogą być różne. Do najczęstszych należą: chęć władzy – dla dorastającego chłopca obecność mężczyzny, który ma taką władzę, jaką on sam chciałby mieć, może być trudna do zaakceptowania, zwłaszcza, jeśli ojciec widzi w nim tylko dziecko, oczekiwania – niekiedy ojciec przez syna chce zrealizować swoje niespełnione marzenia, co obarcza chłopca dużą odpowiedzialnością, przed którą może się buntować, kwestia zawodu – niektórzy ojcowie chcą zminimalizować ryzyko niepowodzenia swoich synów i wpływają na ich wybór przyszłego zajęcia; taka ingerencja w marzenia i plany zwykle spotyka się z oporem nastolatka, różnica pokoleń – jest szczególnie widoczna, gdy obie strony upierają się przy swoich opiniach i nie potrafią pójść na kompromis. Jeśli chcesz mieć dobre relacje z synem, zacznij już dziś. Poniższe wskazówki są proste w zastosowaniu, ale mogą znacznie poprawić wasze stosunki: Spędzaj czas z synem. Wybierzcie się sami na ryby lub kręgle. Pójdźcie razem na siłownię. Może nauczysz go efektywnych ćwiczeń lub wskażesz mu prawidłowe techniki wykonywania ćwiczeń. Przekazuj mu pozytywne wzorce, na przykład razem naprawcie cieknący kran lub posprzątajcie garaż. Pokaż mu, że warto umieć wykonywać prace domowe. Uprawiajcie razem sporty. Jeśli jest sport, który kochasz, naucz go syna. Syn i ojciec mogą w ten sposób razem spędzać wolny czas. Nie jest łatwo być ojcem dorastającego syna. Aby uniknąć poważnych konfliktów i mieć dobre relacje z nastolatkiem, konieczne jest aktywne uczestniczenie w życiu syna od najmłodszych lat. Jednak na poprawę stosunków nigdy nie jest za późno. Nawet ze zbuntowanym nastolatkiem można znaleźć nić porozumienia, trzeba tylko wiedzieć, jak to zrobić. Jeśli twoja relacja "syn i ojciec" kuleje, zajmij się jej poprawą już dziś. polecamy
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2014-06-19 10:05:38 Ostatnio edytowany przez pogubiona123 (2014-06-19 10:19:35) pogubiona123 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-06-19 Posty: 3 Temat: trudna sytuacja miedzy ojcem a synemWitam. Weszłam na to forum bo ostatnio totalnie się pogubiłam. Mam problem z mężem, ale zacznę od początku. Wyszłam za mąż w wieku 19 lat. Mąż jest stary ode mnie o 7 lat. Wtedy byłam zakochana, to był pierwszy chłopak. Zaszłam w ciążę pobraliśmy się. Niby wszystko było dobrze. mieszkaliśmy u jego mamy i brata. Po dwóch latach kupiliśmy mieszkanie. Cały czas wszystko ok tyle tylko że mąż jakoś miał dziwne nastawienie do dziecka. Niby kochał syna ale coś było nie tak jakby nie dojrzał do roli ojca. Mały był w zasadzie spokojnym dzieckiem czasami jak to maluch miewał napady histerii jak mu na coś się nie pozwoliło i wtedy mąż potrafił strzelić małego w tyłek. Nie podobało mi się to. Rozmawialiśmy o tym on miał poczucie winy chwila była ok i potem znowu to samo. Kiedyś uderzył go w twarz tak że mały miał ślady. Zrobiłam mężowi awanturę powiedziałam żeby się wynosił. Obiecał że to się nie powtórzy i rzeczywiście było spokojnie ale relacje ojca i syna stały się nijakie. Zero kontaktu W międzyczasie urodziłam drugiego syna. Różnica między dziećmi 5 lat. Mąż był zakochany w maluchu. Po prostu wspaniały ojciec. Z młodszym nie było już takich problemów. Starszy syn zszedł całkiem na drugi plan. Od czasu do czasu zdarzały się awantury między nimi ale jakoś to łagodniało jednak relacje między nimi zrobiły się nijakie. Syn otwarcie mówił że nie kocha ojca, że najlepiej jakby go nie było. Po 5 latach pojawiło się kolejne dziecko - córka. Tatuś oszalał ze szczęścia. Obecnie sytuacja jest taka, że najstarszy(teraz 17 lat) w ogóle nie dogaduje się z ojcem. Ostatnio nawet młody coś zapyskował do ojca stając w mojej obronie bo mąż czepiał się mnie kazał mi się zamknąć a młody nie wytrzymał i powiedział do ojca : "Stul gębę" Ojciec tak go uderzył w twarz że krew lała mu się z nosa (wyglądało to strasznie) młody jak zobaczył że załał się krwią odwiną się i przywalił mężowi w oko. Szybko wtedy zabrałam go do jego pokoju. Syn powiedział że on już nie ma ojca i że jeszcze raz tak zrobi to zadzwoni na policje. Nie wiem co mam robić przez tą nieakceptację przez męża syna nasze relacje totalnie się popsuły. Zyjemy niby normalnie ale nie ma już uczuć. Po prostu żyjemy koło siebie. W ostatnim czasie psuja się też jego relacje z drugim synem (teraz 12 lat) W sumie od jakiś 2-3 lat coraz częściej mąż czepia się młodego. Jedynie co to nadal maz nie ma problemów z córką. Kocha ją i bardzo dobrze się nia zajmuje. Boje się tylko że będzie tak jak w przypadku chłopców jak zacznie dojrzewać i zaczną się kłopoty wieku dojrzewania to tez straci cierpliwość. (Chociaż nie ma co narzekać bo obaj synowie sa spokojnymi chłopakami, dobrze się uczą nie było nigdy z nimi problemów. ) Nie wiem co mam robić po tej ostatniej awanturze najchętniej rozstałabym się z mężem. Wkurza mnie że tak traktuje syna ale z drugiej strony córka tak bardzo go kocha. Ogólnie to mąż jest normalnym facetem. Pomaga trochę w domu, nie pije. Z drugiej strony mąż nie ma znajomych. Jak już to spotykamy się z moimi znajomymi. Nie ma kontaktu ze swoim ojcem. (ojciec odszedł gdy miał 7-8 lat i nienawidzi swojego ojca). Ma też problem z moim ojcem też go nienawidzi. Nie wiem co mam robić czy ciągnąc to dalej ze względu na córkę czy rozstać się. Okropnie żyje się z człowiekiem który nie znosi naszego wspólnego dziecka. 2 Odpowiedź przez zaklopotana123451 2014-06-19 12:04:34 zaklopotana123451 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-20 Posty: 876 Odp: trudna sytuacja miedzy ojcem a synem Najgorsze co możesz zrobić, to być z kimś ze względu na dzieci. Błagam nie rób tego, bo robisz sobie krzywdę, ale najbardziej właśnie swoim dzieciom. Twój mąż nie miał prawa podnieść ręki na dzieci, nie zdarzyło to się raz ale sama mówisz, że kilka razy. To się nie zmieni, tak będzie zawsze, a nawet może być jeszcze gorzej. Chyba nie chcesz, by w końcu doszło do jakiejś tragedii ?!Mówisz, że już nie ma uczuć, to sama sobie odpowiedziałaś, że nie chcesz z nim być i już go nie kochasz. Więc decyzja zależy tylko i wyłącznie od Ciebie, ale myślę, że sama wiesz co w tej sytuacji dla Ciebie i dla dzieci najlepsze. Twój mąż jest takim człowiekiem, że nie potrafi panować nad emocjami, nie umie się powstrzymać. Ma problemy ze sobą, ale to nie jest Wasza wina. Widać, że ma też problemy z agresją, nie potrafi rozmawiać, tylko idzie na łatwiznę i podnosi na kogoś że nie pije, pracuje w domu nie oznacza, że jest dobrym mężem i ojcem. Do bycia dobrym ojcem potrzeba czegoś więcej. Nie sądzisz?Proszę, wyciągnij z tego dobre wnioski. "Liczy się nie to, kim ktoś się urodził, ale kim wybrał, by być." 3 Odpowiedź przez pogubiona123 2014-06-19 12:25:02 pogubiona123 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-06-19 Posty: 3 Odp: trudna sytuacja miedzy ojcem a synemWiem, że nie można być tylko ze względu na dzieci, ale to wszystko takie trudne. Gdyby nie najmłodsza córka wiem, że nie bylibyśmy już razem. W sumie to ciągnie się to wszystko, ponieważ szkoda mi malej. Ona bardzo kocha tatę. Nie wiem jak miałabym wytłumaczyć jej że nie będziemy mieszkać razem z tatą. Ona jest bardzo wrażliwa boje się , że mogę ją skrzywdzić tym a jednocześnie wiem że krzywdzę najstarszego syna bo nadal tkwimy w tym "poukładanym domu". Nikt nie wie o naszych problemach. Nie lubię się skarżyć ani źle mówić o mężu ale zaczyna brakować mi sił jak widzę że pod jednym dachem miesza syn z ojcem, którzy się nienawidzą. Strasznie to wszystko trudne. 4 Odpowiedź przez luc 2014-06-19 12:33:58 luc Mistrzyni Gry Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-07-05 Posty: 21,121 Odp: trudna sytuacja miedzy ojcem a synem pogubiona123 napisał/a:widzę że pod jednym dachem miesza syn z ojcem, którzy się nienawidzą. Strasznie to wszystko masz bardzo trudną sytuację. Szkoda, że nie zareagowałaś wcześniej, gdy konflikt z synem się dopiero zaczynał. Ale mleko się już wylało. Czasu nie cofniesz. Nie wiem co Ci doradzić. Albo samodzielnie podejmiesz decyzję, albo poradź się specjalisty. Coś jednak powinnaś z tym zrobić. Jedno wiem - nie pozwoliłabym aby ktokolwiek krzywdził moje dzieci (fizycznie i psychicznie). Zważ też, że jego stosunek do drugiego syna też jest coraz będą miały kiedyś do Ciebie żal (może nawet więcej niż żal) jeżeli nic z tym nie zrobisz. 5 Odpowiedź przez zaklopotana123451 2014-06-19 12:44:03 Ostatnio edytowany przez zaklopotana123451 (2014-06-19 12:44:55) zaklopotana123451 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-20 Posty: 876 Odp: trudna sytuacja miedzy ojcem a synem Nie usprawiedliwiaj się córką. Uważasz, że jeśli się rozstaniecie to córka przestanie kochać ojca? Przecież dalej będzie jej ojcem. Wiadomo, że będzie to dla wszystkich trudne, ale tylko na początku, później wszyscy się przyzwyczają do zmiany i córka również. Chcesz się męczyć jeszcze wiele lat z tym mężczyzną, Twoja sprawa. Chcesz, by dzieci po jakimś czasie gdy już dorosną, mieli pretensje do Ciebie i do ojca, że się nie rozstaliście wcześniej też Twoja że to trudna sytuacja, ale wiele jest na świecie trudnych sytuacji, z którymi trzeba coś robiąc nic to najgorsze co można jak uważasz, ale zastanów się 100 razy nad tą Ci tylko, że córka zrozumie. Może nie od razu ale Ty musisz się odważyć na cokolwiek. Bo To głównie od Ciebie zależy wszystko. Przede wszystkim Twoje szczęście i Twoich dzieci. A to chyba najważniejsze w życiu ?! "Liczy się nie to, kim ktoś się urodził, ale kim wybrał, by być." 6 Odpowiedź przez pogubiona123 2014-06-19 12:57:11 pogubiona123 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-06-19 Posty: 3 Odp: trudna sytuacja miedzy ojcem a synemWiem, że jak nic z tym nie zrobię to będzie co raz gorzej. Musze nad tym wszystkim spokojnie pomyśleć, porozmawiać może z jakimś psychologiem. Rozmowa z mężem jest już bez sensu setki razy rozmawialiśmy i mówił że postara się poprawić relacje z synem ale tych relacji nie są w stanie sami naprawić. On nawet jak ja mu coś mówię o najstarszym to on aż napina mięśnie robi to bezwiednie nie wie że ma taką postawę. Tak samo reaguje gdy mówię coś o moim ojcu od razu napięcie mięśni. Wiem że muszę cos zrobić. 7 Odpowiedź przez zaklopotana123451 2014-06-19 13:18:39 zaklopotana123451 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-06-20 Posty: 876 Odp: trudna sytuacja miedzy ojcem a synem Jeśli wiesz to po prostu to zrób. Nie ma innej powodzenia "Liczy się nie to, kim ktoś się urodził, ale kim wybrał, by być." 8 Odpowiedź przez beliza 2014-06-20 22:19:17 beliza Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-06-19 Posty: 18 Odp: trudna sytuacja miedzy ojcem a synemWitam! Mówisz , że jest facetem w porządku, a zaciska mięśnie na myśl o innych facetach. Moim zdaniem mąż musiał mieć traumę w dzieciństwie ,że tak reaguje. Na pewno wiele przeszedł ze swoim ojcem i są to rany nie zagojone. Jak piszesz on nie zdaje sobie sprawy z tego, ale podejrzewam ,że jakby to sobie uświadomił chciałby być w zrozumieniu ze swoimi dziećmi bo on tego zrozumienia nie otrzymał. Jak było to on sam wie. Może postaw mu ultimatum zanim się rozstaniecie. Na pewno rozmowa z psychologiem pomogłaby ten temat rozluźnić. On sam ma swój problem do rozstrzygnięcia najpierw a później dopiero z wizytę u psychologa to Pani musi podjąć aby wiedzieć jak rozmawiać z mężem Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
konflikt ojca z synem psychologia